O tym, co przemyka przez głowę faceta w ciąży
Blog > Komentarze do wpisu
Między jawą a snem

Pierwsze dni po otrzymaniu wiadomości, że spodziewamy się potomka, była dla mnie dość dziwne. Nie potrafiłem sobie znaleźć miejsca w domu, na żadnym konkretnym zajęciu nie mogłem się skupić. Dodatkowym utrudnieniem było to, że Mi musiała wychodzić do pracy, przy czym ja jeszcze miałem kilka dni wolnego, które spędzałem sam w domu. Wtedy dał mi się ostro we znaki brak Internetu, właśnie w momencie, kiedy potrzebowałem szukać odpowiedzi na wszystkie dręczące i niedręczące pytania. Zabijałem czas, oglądając filmy na dvd, jeden po drugim. Nawet nie starajcie się mnie pytać, co to były za filmy, nie pamiętam.

 Pamiętam za to dokładnie, jak pierwszego popołudnia Mi zadzwoniła do mnie z pracy.

 - Co u Ciebie? Jak się masz?

- Ja? Mam się dobrze. Myślę o Tobie, o nas, o tym, co i jak to będzie.

- No i co tam wymyśliłeś? Powiedz mi.

- Nic takiego. W zasadzie to nie wiem, o czym myślałem. Mam wielki mętlik w głowie, staram się sobie to powoli poukładać w myślach. Myślę, że można by to nazwać klasycznym przykładem szoku. Ale daję sobie radę, jakoś.

-  To trzymaj się mocno, zadzwonię jeszcze później do Ciebie – Powiedziała.

Kilka dni z rzędu, budząc się rano miałem dziwne wrażenie, że nie wiedziałem, co było prawdą, a co tylko snem. Było to bardzo surrealistyczne. Każdego ranka chwilę zajmowało mi dojście do siebie i ułożenie wszystkiego w jedną całość.

Ale czas zaczął mijać, zacząłem się chyba z nową sytuacją oswajać. Nie powiem, żeby było to łatwe, bo ma nadejść totalna rewolucja w moim, naszym życiu i nie wiem czy jesteśmy w pełni na nią gotowi, ale wiem, że każde z nas dołoży starań, aby był to czas specjalny, niezapomniany, nasz i tylko nasz. Z drugiej strony obiecaliśmy sobie już wzajemnie, że zrobimy wszystko, aby ciąża, a później dziecko, nas nie zmieniły, abyśmy dalej byli sobą, nie wyrzekali się siebie samych. Dużo pracy nas czeka, to jest oczywiste.

niedziela, 24 stycznia 2010, ciezarowy

Polecane wpisy